Gdyby mnie ktoś kiedyś spytał, jakiego jubilerskiego cacka pragnę najbardziej ze wszystkich, jaki klejnot budzi we mnie nienasycone pragnienie posiadania, odpowiedziałabym krótko: jajko Fabergé! No bo jakże mogłoby być inaczej? To chyba najpiękniejsze cudeńka, jakie w życiu widziałam. Uwielbiam je i od dawna marzyłam o zrobieniu sobie jajka w tym stylu (bo o posiadaniu oryginalnego jajka to raczej mogę sobie… no właśnie, pomarzyć).

Wyzwanie konkursowe w temacie „Rosja” stało się wyśmienitą okazją do spełnienia tej małej fantazji, bo z Rosją oczywiście kojarzą mi się od razu jajka Fabergé, rzecz jasna te najsłynniejsze i najcenniejsze, czyli jaja carskie. Te arcydzieła sztuki złotniczej z czasów Aleksandra III Romanowa i Mikołaja II powstały właśnie w pracowni złotniczej Fabergé. Z pracowni tej pochodzi również kilka jaj zrobionych dla Barbary Kelch, żony rosyjskiego milionera, właściciela syberyjskich kopalń złota i platyny, które były równie ozdobne jak jaja cesarskie. A moim zdaniem niektóre, jak np. jajko z kwitnącymi gałązkami jabłoni, są nawet ładniejsze… Bo jakkolwiek doceniam kunszt wykonania jajek carskich, są to niezaprzeczalne majstersztyki, to od gąb carewiczów bardziej do gustu przypadają mi motywy roślinne 😀

W każdym razie, Rosja kojarzy mi się z jajkami Fabergé. A ponieważ za najpiękniejsze uważam jajka z motywami roślinnymi, główną inspiracją stało się dla mnie wykonane w 1907r.  jajko z pnącymi różami (Rose Trellis Egg), znajdujące się obecnie w zbiorach Walters Art Museum, ozdobione diamentową kratką i emaliowymi kwitnącymi gałązkami róż.

House_of_Fabergé_-_Rose_Trellis_Egg_-_Walters_44501.jpg
Źródło: The Walters Art Museum

Za każdym razem, gdy na nie patrzę, tak samo zachwyca mnie jego subtelność i delikatność. Bardzo spodobało mi się to połączenie diamentowej kratki z maleńkimi różyczkami, postanowiłam więc w swojej wersji jajka wykorzystać te właśnie motywy, tworząc jajeczny-bajeczny wisior.

01_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

02_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Z bliska prezentuje się to następująco:

03_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Wisior jest wypukły, ma kształt ni mniej, ni więcej, tylko połówki jajka 😀

04_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Zastanawiając się nad sposobem i techniką wykonania jajka, stwierdziłam że chciałabym wykonać jajko przestrzenne. Zwłaszcza że od dłuższego czasu kołatała mi się po głowie i intrygowała informacja producenta sztywnego filcu, z którego korzystam przy moich haftach, że „zmoczony może być formowany poprzez owinięcie wokół formy. Zachowuje kształt” i miałam ogromną ochotę wypróbować, czy i jak to działa. A jajko a’la Fabergé wydało mi się idealnym króliczkiem doświadczalnym, bo do stracenia miałam co najwyżej kawałek filcu (no chyba że wszystko by się dokumentnie spaprało na sam koniec…). Za formę posłużyło mi styropianowe jajko, których ciągle sporo poniewiera mi się po domu, odkąd parę lat temu dostałam lekkiego hopla na punkcie robienia wielkanocnych jajek decoupage i zakupiłam je w ilościach hurtowych, nie wiadomo po co aż tyle zresztą. Owinięte zmoczonym filcem i „fachowo” zabezpieczone gumką recepturką, żeby zachowało kształt, suszyło się ładnych parę godzin.

05_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Po obcięciu nadmiaru filcu wyszło zgrabne jajeczko, gotowe do dalszej obróbki. Ponieważ bardzo lubię pracować z jedwabiem, postanowiłam otulić moje jajeczko paskami zielonego jedwabiu, na które następnie naszyję kratkę z taśmy cyrkoniowej i kwiatki (w tamtym momencie o jeszcze niedookreślonej koncepcji). Do mojej wizji idealnie przypasował mi jedwab w pięknym odcieniu jasnej zieleni, z niezrozumiałych dla mnie przyczyn nazwany oliwkowym. Mam zupełnie inne wyobrażenie koloru oliwkowego, ale nie nazwa się liczy, tylko barwa – a ta jest przepiękna, soczysta, żółto-zielona. Gdy okazało się, że świetnie z nią się komponuje bladoróżowy jedwab (kolor magnolia ❤ ), koncepcja kwiatków też się szybko wyklarowała. Potrzebowałam równych, gładkich wstążeczek, w ruch poszło więc żelazko…

06_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Paskami zielonego jedwabiu okleiłam wymodelowaną filcową bazę…

07_ale_jajco_handmade_by_mj

…do której następnie przyszyłam kratkę z taśmy cyrkoniowej w kolorze „black diamond”, czyli dostępną i akceptowalną cenowo alternatywą diamentów 😛 Z kolei z różowych pasków nawywijałam kilkadziesiąt maleńkich różyczek z perełką w środku, z każdą kolejną (a właściwie z każdym kolejnym wbiciem igły w palec) coraz bardziej przeklinając poroniony pomysł samodzielnego ich wykonania…

08_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Różyczki naszyłam pomiędzy kratkami z taśmy, przygotowałam też pasujący, ale już bez dodatkowych zdobień, tył. A ponieważ żadna z posiadanych złotych krawatek nie pasowała mi stylistycznie, zrobiłam dopasowaną krawatkę, ozdobioną tak samo jak jajko taśmą cyrkoniową i ostatnia już przeklętą różyczką.

09_ale_jajco_handmade_by_mj.jpg

Zszywanie przodu z tyłem okazało się być tym newralgicznym punktem, w którym wszytko mogło się dokumentnie spaprać na sam koniec. Ponieważ jajko jest przestrzenne i puste w środku (a nie miałam ani pomysłu jak, ani czym je wypełnić), żeby go nie zdefasonować, albo po prostu nie zgnieść, trzeba się było z nim obchodzić… no jak z jajkiem właśnie. Po kilku głębszych… oddechach 😉 uspokajających i akceptacji nieuniknionego powolnego tempa, a także wypracowaniu odpowiedniego chwytu, udało się wszytko równiutko zeszyć i zachować wymodelowany na samym początku kształt. Całość, już po zeszyciu, zawiesiłam na solidnym łańcuszku w kolorze złota.

10_ale_jajco_handmade_by_mj

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s